Wyprawa do Neapolu 1/4 – Wezuwiusz

Rok 2019 obfitował w wycieczki. Jak na nasze warunki oczywiście. Drugą naszą większą wycieczką była wyprawa do Neapolu. Było to kolejne z moich marzeń. Zrealizowanych wspólnie z ekipą. Jest takie powiedzenie „zobaczyć Neapol i umrzeć”. Nie namawia ono do ryzykowania życia dla obejrzenia tego miasta. Goethe miał raczej na myśli to, że miasto owo było portem. I to dosyć ruchliwym portem. Stąd też zwożono tutaj wraz z bogactwem towarów, również bogactwo chorób wszelakich. Dla wielu marynarzy zatem Neapol był ostatnim miastem jakie widzieli w życiu. A czy teraz warto tam pojechać? Cóż. Zależy kto co lubi. Nam się tam bardzo, ale to bardzo podobało. Było dokładnie takie jakie można sobie wyobrazić. Po pierwsze chaos. Samochody jeżdżą jak chcą. Komunikacja publiczna? Toż to poezja sama w sobie. Ale o tym dalej. Wylecieliśmy samolotem z Krakowa i po niedługim czasie znaleźliśmy się na miejscu. Do centrum miasta najlepiej dostać się za pomocą Alibus. Gdzie jest przystanek? Cóż. Różne poradniki różnie podają. Ale okazało się, że zaraz po wyjściu z hali przylotów trzeba udać się w prawo i podążać za chodnikiem. Autobus kosztuje póki co 5 euro. Bilet kupuje się u kierowcy. Nic nie rezerwujcie, nie kupujcie na wszelki wypadek. Na miejscu dostaje się go bez problemu. My dojechaliśmy na nasze miejsce docelowe a to Piazza Giuseppe Garibaldi w parę chwil. Zalogowaliśmy się do hotelu B&B, skąd mieliśmy taki uroczy widok

Piazza Giuseppe Garibaldi

Następnego dnia rano postanowiliśmy zobaczyć, czy Wezuwiusz jeszcze stoi. Stał jak wczoraj. Zatem decyzja padła. Zdobywamy. Najpierw jednak należało zdobyć taką sprytną kartę Artecard. Służy ona jako tani bilet do wszystkich środków komunikacji miejskiej oraz jako wejściówka do muzeów i tym podobnych wynalazków. Następnie posłuchaliśmy rad pewnego polskiego przewodnika, zabraliśmy ciepłą odzież i ruszyliśmy żwawo do kolejki Circumvesuviana, która – jak sama nazwa wskazuje – okrąża Wezuwiusza. Co do ciepłej odzieży… Radzimy jednak zobaczyć jak ubrani są współpodróżni. Uwierzcie nam na słowo. Na szczycie było gorąco jak cholera. Przeklinaliśmy tego przewodnika bardzo. Co do kolejki. Cóż. Jest tam rozkład jazdy, ale traktować należy go nad wyraz umownie. Nad wyraz umownie należy również traktować napisy na peronach. Jedynym właściwym sposobem aby wsiąść w odpowiedni pociąg, jest posłuchanie przemiłych starszych pań. Jak będą wrzeszczały „Sorrento!”, to to jest właściwy pociąg. Z kolei aby wysiąść na właściwym przystanku wystarczy ogarnąć pismo obrazkowe. Wysiada się na tym, na którym namalowany jest Wezuwiusz. Po wyjściu z kolejki na pewno traficie na biuro podróży z pomocą którego wygodnie zajedziecie autobusem aż pod sam szczyt. Stamtąd pół godziny marszu i Waszym oczom ukaże się krater

Krater Wezuwiusza
Krater Wezuwiusza

Mieliśmy ambicje jeszcze tego dnia coś pozwiedzać. Ale nie daliśmy rady. Wezuwiusz nas pokonał. Wyprawa była bardzo męcząca i długa. Wniosek był z tego taki, że nie należy specjalnie wiele planować. To tyle z pierwszego dnia.

Asesorek

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.